czwartek, 20 czerwca 2013

325. ks. Jan Twardowski

ks. Jan Twardowski
SZUKASZ
Szukasz prawdy ale nie tajemnic
liścia bez drzewa
wiedzy a nie zdziwienia
boisz się oprzeć na tym czego nie można dotknąć
zaczynasz od sukcesu wielki i zbędny
nie milczysz ale pyskujesz Bogu
chcesz być kochanym ale sam nie umiesz kochać
myślisz że sobie zawdzięczasz wyrzuty sumienia
nie wiesz że dowodem na istnienie jest to
że tego dowodu nie ma
inteligenty a taki niemądry

wtorek, 18 czerwca 2013

323. eyesOFsoul

eyesOFsoul
Nauczę się żyć bez Ciebie
Nauczę się żyć bez Ciebie
Za­miast dwóch kubków, je­den pos­ta­wię
i jak co dzień, przy po­ran­nej ka­wie
na lodówce przypnę no­tat­ki,
by Małgo­ni ku­pić zeszyt gład­ki,
a Szym­ko­wi parę butów na wiosnę,
bo on ciągle mówi: - Ma­mo, prze­cież rosnę!

Za­pakuję dzieciakom śniada­nie do szkoły,
w uśmie­chu za­kopię wszys­tkie świeże doły.
I wyjdę z do­mu - ta­ka jak zwyk­le...
Po­god­na. Chy­ba, że będę mieć men­struacyj­ne cyk­le...
To mogę być lek­ko zde­ner­wo­wana
i krzyczeć też mogę od sa­mego ra­na.

Wszys­tko też może mi przeszkadzać.
Każda głupia uwa­ga może mi za­wadzać.
I sa­ma myśl, że Ciebie już nie ma...
Zmu­si mnie do sięgnięcia po Two­jego Le­ma.
Pal­ca­mi będę do­tykać każdą stro­nicę,
zaróżowią się mo­je do­tychczas bla­de li­ce.
I pęknie. Pęknie ta­ma wez­bra­na.
Na no­wo ro­zer­wie się za­gojo­na ra­na.
I zapłaczę, że mi Cię zab­ra­no.
Wyk­rzyczę Bo­gu, że nie fair ze mną gra­no!

Przy­pomnę so­bie... Jak kra­wat Ci wiązałam.
Jak po­całun­kiem na dzień dob­ry zaw­sze Cię wi­tałam.
Ten smak wspólnej ka­wy. Ehh, nieza­pom­niany!
Niczym nek­tar miłos­ny o po­ran­ku pi­jany.
- Kocham - rzu­cone po ósmej piętnaście
i dźwięk sil­ni­ka o siedem­nastej dwa­naście.
Przy­pomnę so­bie... Przy­pomnę wszys­tkie de­tale!
Bo Ciebie tu nie ma. I nie będzie Cię wca­le. 
Źródło: cytaty.info

poniedziałek, 17 czerwca 2013

niedziela, 16 czerwca 2013

321. Kornel Makuszyński

Kornel Makuszyński
...każdy list jak gdy­by przeświecał tym, co w nim jest wewnątrz, tak jak na twarzy pros­te­go człowieka od­bi­ja się treść ser­ca. Każdy list ma swoją twarz. Ileż ra­zy, wziąwszy list w ręce, człowiek bez po­wodu, bo się nie spodziewał złych wieści, uczu­wa lęk... Ręce mu drżą i zwle­ka z ot­warciem. Ileż ra­zy! Wte­dy w liście, jak w pa­piero­wej trum­nie, leżą niemal zaw­sze słowa ta­kie, jak umarłe, al­bo w nim coś płacze czar­ny­mi łza­mi, i prze­ciw­nie! Cza­sem list wpa­da, jak trze­pocący się gołąb, tu­li się do rąk, pieści się, uśmie­cha i niecier­pli­wi, jak gdy­by chciał, by go prędzej ot­worzo­no, bo ma do oz­najmienia nies­podziane szczęście, ma wyk­rzyknąć pro­mienis­te słowo... Wte­dy zaw­sze z ta­kiego lis­tu pa­da ci na ser­ce pro­myczek, al­bo na us­ta pa­da ci jak kwiat - po­całunek.

sobota, 15 czerwca 2013

320. Anonim

Kiedyś o mnie za­pom­nisz, tak jak za­pomi­na się jak sma­kowała wczo­raj­sza ka­wa al­bo tak jak za­pomi­na się o zeszłorocznym śniegu. Za­pom­nisz ja­ki ból był wmie­sza­ny z pier­wias­tka­mi szczęścia i jak przyśpie­szał od­dech. Za­pom­nisz po­jedyn­cze słowa, ges­ty, myśli. Wszys­tko ule­ci z Ciebie, jak życie z człowieka prze­jecha­nego przez ciężarówkę. I okaże się, że sce­narzys­ta który to wszys­tko poskładał w swo­jej ma­lut­kiej główce, nie zro­bił ka­riery, nie za­robił mi­lionów, a za­marzł w par­ku z bu­telką ta­niego wi­na w ręku. Ty kiedyś za­pom­nisz jak sma­kowało mo­je imię, od­dasz ser­ce w de­pozyt ko­muś in­ne­mu, ko­muś lep­sze­mu. Szczęście wy­pełni Cię po brze­gi, od paz­nokci u stóp, do końcówek rzęs. Życzę Ci te­go, wiesz. I będziesz żyć w spo­koju, łykać złudze­nia w pi­gułkach każde­go po­jedyn­cze­go ran­ka, ale nic nie będzie ta­kie sa­mo jak nasza sa­mot­ność we dwójkę, JAK NASZE BY­CIE RA­ZEM OSOB­NO.

piątek, 14 czerwca 2013

319. Halina Poświatowska

Halina Poświatowska
Uśmie­cham się do ciebie. Czym jest uśmiech? Światłem przez gwiazdę posłanym gwieździe. Za­pachem który tra­wy wiąże w brzęczącą łąkę. Łagod­ny ko­lor ziele­ni ko­lor moich oczu wplątał się w two­je pal­ce. Trzy­masz w ręce roz­szep­ta­ne ciało łąki. Tra­wa cier­pkim wąskim kształtem opo­wiada o moich oczach pat­rzących nies­kończe­nie. Uśmie­chasz się do mnie. 

środa, 12 czerwca 2013

318. Edward Estlin Cummings

Edward Estlin Cummings
Być ni­kim, ale sobą, w świecie, który ro­bi wszys­tko, co w je­go mo­cy, dniami i no­cami, by zro­bić z ciebie prze­ciętniaka, oz­nacza walkę w naj­cięższej bit­wie w ja­kiej da­ne było wal­czyć ludzkości i która nig­dy się nie skończy. 

wtorek, 11 czerwca 2013

317. Albert Einstein

Albert Einstein

Ludzie są jak morze, cza­sem łagod­ni i przy­jaźni, cza­sem burzli­wi i zdrad­li­wi. Prze­de wszys­tkim to jed­nak tyl­ko woda. 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

316. Franz Kafka

Franz Kafka
Uważam, że powinno się w ogóle czytać tylko takie książki, które człowieka gryzą i dźgają. Gdy książka, którą czytamy, nie budzi nas uderzeniem pięści w łeb, to po cóż ją czytamy? Żeby nas uszczęśliwiła? Mój Boże, szczęśliwi bylibyśmy właśnie, w ogóle nie czytając książek, a takie książki, które nas uszczęśliwiają, moglibyśmy od biedy pisać sami. Potrzebujemy jednak książek działających na nas jak bardzo bolesne nieszczęście, jak śmierć kogoś, kto był nam droższy niż my sami. Jak gdybyśmy zostali porzuceni głęboko w lesie, z dala od ludzi, jak samobójstwo. Książka musi być siekierą na zamarznięte morze w naszym wnętrzu.