piątek, 17 sierpnia 2012

45. Leopold Staff

Leopold Staff
Jak Ci dziękować, żeś mi dał tak wiele,
Iż jestem w życiu jak ów gość przygodny,
Co zaproszony został na wesele
Niespodziewanie i nie odszedł głodny.
Jesień ma złotą pogodą się głosi
O pełnym ciszy, łagodnym wieczorze,
I rozczulone serce moje wznosi
Okrzyk zachwytu: Bóg Ci zapłać, Boże !
Duszą spokojną wstecz się nie oglądam
Za przeszłym dobrem, które już nie wróci,
I w swej radości niczego nie żądam,
Tylko dziwię się, że radość smuci.

czwartek, 16 sierpnia 2012

44. Karol Wojtyła

Karol Wojtyła (Jan Paweł II)
 ***

Ktoś się długo pochylał nade mną
Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
taka milcząca wzajemność.

Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.

czwartek, 2 sierpnia 2012

poniedziałek, 30 lipca 2012

42. Katarzyna Grochola

Katarzyna Grochola
Albo biologia w naszej klasie. Wyglądała tak.
Nauczycielka mówiła:
- Temat "Ryby", powtarzam, temat "Ryby", zapiszcie, temat "Ryby". Nie będę więcej powtarzać, powtarzam, nie będę więcej powtarzać. Ryby mają następujące płetwy - tu nauczycielka chwytała się za piersi i mówiła - piersiowe. - Odwracała się i kładła rękę na karku - grzbietowe. - A wtedy ktoś z nas podnosił rękę:
- Przepraszam, jaki jest temat?
- Ryby! Ryby! - odpowiadała nauczycielka i łapała się za pośladek. - A to ogonowe, powtarzam, zapisujcie, bo nie będę powtarzać.
(...)
- Zapisaliście?- pytała pani B. nieopatrznie.
Wtedy Andrzej K. podniósł rękę i niewinnie pytał:
- Przepraszam, a jaki był temat lekcji, bo ja nie zdążyłem zapisać.
I nauczycielka powtarzała:
- Ryby! Ryby! Wy durnie, taki krótki temat, a wy nie zdążyliście! Nie będę powtarzać więcej!
Im bardziej była zdenerwowana, tym bardziej nam było wesoło. Kiedy się już wyśmialiśmy i wydawało się, że najlepsze minęło, weszła wietnamska delegacja z dyrektorem na czele.
Wszyscy wstaliśmy grzecznie, w milczeniu, dyrektor wskazał na nas i na naszą nauczycielkę i zapytał:
- A jaki jest temat lekcji?
Wtedy nie wytrzymała również nauczycielka - położyła głowę na stole i tak już została z nami do końca lekcji.

niedziela, 29 lipca 2012

41. Monika Szwaja

Monika Szwaja
- Pani wicedyrektor ma na myśli mój romans z tatusiem Jacka Pakulskiego - powiedziałam (...), rozważając, czy powinnam wychodzić za Kamila, czy raczej nie.
- Czy pani z nim... hm... romansuje na oczach klasy? - zapytał niewinnie dyrektor.
- Nie, skądże - odparłam.- Z nim się w ogóle trudno romansuje, bo ma mało czasu...


(Jestem nudziarą”)

40. Modlitwa optymisty

Panie Boże, dziękuję Ci za
  • bałagan, który muszę posprzątać po imprezie, bo to oznacza, że mam przyjaciół.
  • podatki, które muszę zapłacić, ponieważ to oznacza, że jestem zatrudniony.
  • trawnik, który muszę skosić; okna, które trzeba umyć, i rynny, które wymagają naprawy, bo to oznacza, że mam dom.
  • ubranie, które jest troszeczkę za ciasne, ponieważ to oznacza, że mam co jeść.
  • cień, który patrzy, kiedy pracuję, bo to oznacza, że jestem na słońcu.
  • ciągłe narzekanie na rząd, ponieważ to oznacza, że mamy wolność słowa.
  • duży rachunek za ogrzewanie, bo to oznacza, że jest mi ciepło.
  • panią, która siedzi za mną w kościele i drażni swoim śpiewem, ponieważ to oznacza, że słyszę.
  • stosy rzeczy do prania i prasowania, bo to oznacza, że moi ukochani są blisko.
  • budzik, który odzywa się każdego ranka, ponieważ to oznacza, że żyję.
  • zmęczenie i obolałe mięśnie pod koniec dnia, bo to oznacza, że byłem aktywny.

czwartek, 26 lipca 2012

środa, 25 lipca 2012

38. Monika Szwaja

Monika Szwaja
- Dobrze. Czy macie jakieś specjalne życzenia, jeżeli chodzi o wychowywanie was?
- Chcielibyśmy mieć zajęcia na temat, jak się należy zachowywać w miejscach publicznych - pisnęła lalunia z myszowatym uwłosieniem.- Pani rozumie: w teatrze, w restauracji, w pubie...
A to mała żmija. Trzeba ją sobie zapamiętać. No i odeprzeć cios.
- Macie u mnie jak w banku. Dzisiaj proszę tylko zakonotować: w pubie wystrzegajcie się wylewania wódki na spodnie obcym facetom. Jacek, przeproś tatusia ode mnie.




(„Jestem nudziarą”)
 

wtorek, 24 lipca 2012

37. Marc Levy

Marc Levy
Wyobraź sobie, że zaczynasz rozumieć, czym naprawdę jest rok życia, zapytaj o to studenta, który oblał roczny egzamin.
A miesiąc życia? Porozmawiaj o tym z matką, która urodziła wcześniaka i czeka, aby wyjęto go z inkubatora, bo dopiero wtedy będzie mogła przytulić swojej maleństwo całe i zdrowe.
A tydzień? Zapytaj człowieka, który pracuje w fabryce czy kopalni, aby wyżywić rodzinę.
Dzień? O tym powiedzą ci zakochani, rozdzieleni przez los i czekający na następne spotkanie.
Czym jest godzina? O to trzeba zapytać osobę cierpiącą na klaustrofobię, którą awaria uwięziła na godzinę w windzie. Sekunda: popatrz w oczy człowiekowi, któremu udało się uniknąć wypadku samochodowego.
O ułamek sekundy możesz zapytać sportowca, który na Igrzyskach Olimpijskich zdobywa srebrny medal, nie ten złoty, dla zdobycia którego trenował całe życie.

poniedziałek, 23 lipca 2012

36. Tadeusz Różewicz

Tadeusz Różewicz
List do ludożerców

Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym

zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami
zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie

Kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu

Nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie

Kochani ludożercy
nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę