Nikt
nie przychodzi, nikt nie puka do drzwi, telefon milczy. Samemu dzwonić
się nie chce, zresztą nie bardzo jest do kogo. Czytać się nie da; w
ogóle nic się nie da.
Leżeli
przecież tak blisko siebie, najpierw znalazły się ich ręce, zaplatali
dłonie tak mocno, że nad ranem nie mogli się od siebie uwolnić, jakby
one zamarzły, ona pytała: Które dłonie są twoje, a które moje?, on
odpowiadał: Wszystkie są twoje.