poniedziałek, 20 maja 2013

piątek, 17 maja 2013

292. Miron Białoszewski

Miron Białoszewski
MROWIENIA SIĘ
Przybór ludzi. Dane statystyczne mam tu od razu przed oczami z dziewiątego piętra. Rano różnymi skrótami ileś dzieci z iluś stron schodzi się w punkty uczenia. Ileś psów. Ileś ludzi mrowi się między blokami do pracy. Coraz mniejsi. Coraz gęstsi.
Gołębie robią naloty na blachy. Złoszczą mnie. Wysadzam pióropusz wietnamski. Uciekają z ociąganiem. Dla spokoju sumienia w nocy rzucam im coś na zapas. Niestety chleba nie używam. Co pewien czas ktoś kładzie do pudła przy śmietniku całe chleby, buły. Biorę to wtedy i ciskam w nocy na pożarcie tutejszym. Nie jakimś koniecznym krowom. Jestem wtedy po stronie bezużytecznych.
Nie miałem już mrówek faraona. Wracam rano ze sklepu, kładę pasztetową na krześle w kuchni. Idę tam za ileś. Krzesło roi się od mrówek. Zaglądam do pasztetowej. Cała w mrówkach. Wyrzucam to wszystko. Wyrzucam mrówki.
Idę za ileś do kuchni. Trzy mrówki nowe nad krzesłem na ścianie. Wyrzucam. Idę za parę minut. Kilka mrówek na ścianie. Wyrzucam. Idzie i truteń. Jeden, drugi. Ze skrzydłami. Oho! To idą. Idą. Nadchodzą. Jedne za drugimi. Niepowstrzymanie. Całe rodziny. Ale skąd idą? Musiały nagle którędyś wyjść. Badam sufit. W rogu sufitu. Idą. Spod drewnianej belki. Pierwsze szły zwabione bliskim zapachem jedzenia. Następne szły już za tamtymi. Siła rozpędu. Teraz już się wprowadzają. Zaraz zajmą całe mieszkanie. Zniosą tu swoje jajeczka. To są mrówki, które nie muszą mieć mrowiska, mieszkają, śpią byle gdzie, żywią się w braku innych rzeczy płytami bloku.
Miotam się po mieszkaniu. Co robić? Czym zatkać szparę? Mydłem! Łapię mydło. Ale to mało. Skoro przyszły zwabione miłym sobie zapachem, to może od niemiłego uciekną. Łapię pastę do zębów. Mentolową. Podobno nie znoszą takich zapachów. Szybko, szybko. Smaruję szpary pod belką. Mrówki te, które są, wyłapuję. Wieszam jeszcze pod szparę śmietniczkę z resztą zapachu po "Muchozolu". Idę za kilka minut. Mrówek nie ma.
Za godzinę. Mrówek nie ma.
Najazd powstrzymany.
Po czterech dniach. Sprawdzam. Mrówek nie ma.
Potem znów były.
Aż nagle znikły zupełnie. W moim bloku. W innych. Na co ludzie: - To coś niedobrego znaczy, szczury uciekają z okrętu przed zatonięciem.

czwartek, 16 maja 2013

291. Małgorzata Hillar

Małgorzata Hillar
My z drugiej połowy XX wieku
My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce umieramy z miłości

środa, 15 maja 2013

290. Konstanty Ildefons Gałczyński

Konstanty Ildefons Gałczyński
ROZMOWA LIRYCZNA 
- Powiedz mi jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

wtorek, 14 maja 2013

289. Antoine de Saint-Exupéry

Antoine de Saint-Exupéry
Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu nad baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć - odpowiedzial Pijak.
- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
- Aby zapomnieć, że się wstydzę - powiedział Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.
„Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni” - mówił sobie po drodze.

(„Mały Książę”, tłumaczenie: Jan Szwykowski)

poniedziałek, 13 maja 2013

niedziela, 12 maja 2013

287. Wiesław Myśliwski

Wiesław Myśliwski
Cóż, człowiek jest istotą niezastygłą, wciąż się w nim gotuje, wrze i choćby nie miał powodu, będzie się buntował. Sam sobie jest wiecznym powodem.
 („Traktat o łuskaniu fasoli”)

sobota, 11 maja 2013

286. William Wharton

William Wharton
Wszystko jedno, jaki człowiek jest silny, są rzeczy, do których nie można się zmusić.

(„Ptasiek”)