Zadzwoniłam do Tymona. Trafiłam go w jakichś okolicznościach służbowych. Bardzo był oficjalny w tonie. Ja przeciwnie. - Słyszę, że masz jakąś naradę w tle... dobrze mi się wydaje? - Tak, ma pani rację, oczywiście. - Zaraz się wyłączę, tylko powiedz mi, czy masz wolny weekend? -Zdecydowanie tak. - Ach, to świetnie po prostu. Ja muszę być w poniedziałek w Świnoujściu, może bym przyjechała wcześniej? - To dobre wyjście z sytuacji. I kiedy oni chcą tam jechać? - Sobota? - Wolałbym to załatwić wcześniej. - Piątek po południu? - Siedemnaście, osiemnaście. - Tęsknisz za mną? - To oczywiste. Proszę kontynuować. - To znaczy, mam ci powiedzieć, że cię kocham? - Cieszę się, że się rozumiemy. Na pewno uda nam się to załatwić. - Liczę na to, jak nie wiem co. No dobrze, nie męcz się, jutro porozmawiamy normalnie. Całuję cię... - Jeżeli chodzi o mnie, to znacznie więcej. Proszę na mnie liczyć. Do zobaczenia. („Zapiski stanu poważnego”)
Dobranoc Dobranoc! już dziś
więcej nie będziem bawili, Niech snu anioł
modrymi skrzydły cię otoczy, Dobranoc, niech
odpoczną po łzach twoje oczy, Dobranoc, niech się
serce pokojem zasili.
Dobranoc, z każdej ze
mną przemówionej chwili Niech zostanie dźwięk
jakiś cichy i uroczy, Niechaj gra w twoim
uchu; a gdy myśl zamroczy, Niech się mój obraz
sennym źrenicom przymili.
Dobranoc, obróć
jeszcze raz na mnie oczęta, Pozwól lica. -
Dobranoc - chcesz na sługi klasnąć? Daj mi pierś ucałować.
- Dobranoc, zapięta.
- Dobranoc, już
uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć. Dobranoc ci przez
klamkę - niestety! zamknięta! Powtarzając: dobranoc,
nie dałbym ci zasnąć.
zagubiony tancerz
zwiędły suknie i wachlarz z piór strusich
czas opada jak chmura szarańczy
wszystko się kończy prędzej niż musi
gra muzyka lecz nie ma z kim tańczyć
tancerz miły odszedł w dalszą drogę
gdzie jest nie wiem ani wy nie wiecie
jeśli tu go odszukać nie mogę
jakże znajdę go w wielkim wszechświecie