W trolejbusie: młoda
kobieta z otwartą książką na kolanach, mokre włosy (deszcz?), lekko przechylona
głowa, niewygodnie wciągnięte pod siedzenie nogi, popielate rajstopy we wzór w
duże czarne kwiaty, ładna, ledwo muśnięta kosmetykami blada twarz,
niezauważalnie przyćmiona ciemnym nalotem cierpienia, wzrok wbity nieruchomo w
książkę. Przystanek, drugi, trzeci - kobieta nie przewraca strony.
odejdź nie dotykaj
mnie
odnalazłem się w łóżku gdzieś pośrodku siebie
wstałem przez ciemność do okna podszedłem
a okno było we mnie zobaczyłem się
i więcej siebie widzieć nie chcę
Pamiętasz ten moment,
kiedy jako dziecko, w wieku koło siedmiu lat, malujesz obrazek i niebo to
niebieski pasek u góry kartki? I wtedy przychodzi ten moment rozczarowania,
kiedy nauczyciel mówi ci, że tak naprawdę niebo zajmuje cała wolną przestrzeń
na rysunku. I to jest ta chwila, kiedy życie zaczyna być coraz bardziej
skomplikowane i nieco nudniejsze, ponieważ zamalowywanie kartki na
niebiesko jest raczej nużącym zajęciem.
Często myślę o tym wyrażeniu „zaczerpnąć powietrza”.
Oznacza ono, że idzie się gdzie indziej, żeby je znaleźć.
Oznacza dosłownie: w miejscu, w którym jestem, duszę się.